29 stycznia najstarsi uczniowie naszej Szkoły zaprosili nas do udziału w jedynej niepowtarzalnej zabawie. Na długo zanim wybrzmiały takty poloneza tegoroczni maturzyści zadbali o możliwie najlepszy nastrój grona pedagogicznego oraz młodszych koleżanek i kolegów. Żakinada AD 2016 przebiegała pod hasłem: „DLA KAŻDEGO COŚ MIŁEGO”. Jak zwykle było to święto nie tylko czwartoklasistów, ale także całej społeczności. Uczestnikom zabawy nie brakowało ani pomysłów, ani zapału. Klasa 4 a zaprezentowała się w roli amerykańskich kontestatorów z drugiej połowy lat sześćdziesiątych XX wieku. Ówczesnej młodzieży, pokoleniu obecnych siedemdziesięciolatków, zależało na wyeksponowaniu wartości, o których najwyraźniej zapomnieli uparci, nieprzejednani organizatorzy dzikich konkurencji. Jaskrawym dowodem szlachetności ruchu hipisowskiego było demonstrowanie kultu wolności i pokoju. Odznaczali się swobodnym traktowaniem wyglądu, czyli stroju i fryzury. Mężczyźni (niedoszli żołnierze) zapuszczali długie włosy, dziewczęta zdobiły ciała własnoręcznie wykonanymi wisiorkami. Ruch wywołał potrzebę refleksji, trwale zmienił wyobrażenia na temat takich kategorii jak: sukces, bliskość, empatia, kultura i zdrowie. Niektórzy twierdzą, że właśnie na skutek młodzieżowej determinacji zmodyfikowano zręby amerykańskiej polityki międzynarodowej. Klasa 4 a zaprezentowała nade wszystko walory estetyczne i samorządność ruchu. Jedną z okoliczności wpływających na ocenę zjawiska stała się większa niż dotąd skłonność do wybierania nieznanych ścieżek i skrótów, która oznaczała wybór najgorszy z możliwych. Na biegunie postaw wolnościowych znalazły się najobrzydliwsze warianty niewoli. Wojskowe podporządkowanie zastępowano innego typu formami zależności i wyniszczenia. Maturzyści z 4 a jako dzieci kwiaty postawili na walory jasne i radosne; na zabawę, swobodę, uśmiech, modę i świecidełka.

Klasa 4 b postanowiła sprawdzić się tym razem w roli z przeciwnego bieguna temperamentów, zamiarów i możliwości. Postawiono na stylizację, wyrazistość, przewidywalność i typowość. Przez kilka godzin prezentowali kostiumy i zachowania nieprzejednanych przestępców, panów ulicy, udzielnych mafijnych władców. Korytarz na pierwszym piętrze przekształcono w wątpliwej reputacji szulernię. Chcąc potwierdzić rangę i przewagę zmuszali młodszych kolegów do udziału w improwizowanych konkursach wokalnych i quizach. Stawką tych imprez były serwowane oszczędnie wyrazy szacunku oraz karnety mające zapewnić wyższy status społeczny w szkole i poczucie bezpieczeństwa. 4 b postawiła przede wszystkim na grę z konwencją. Odklejające się wąsy, pełne trwogi spojrzenia i zacinające się narzędzia przymusu bezpośredniego nikogo nie mogły na serio przestraszyć. Autentyczną zabawę stanowiącą popis zgrania tej klasy mogliśmy podziwiać na auli podczas chóralnego występu. Była to także zapowiedź możliwości tanecznych przed studniówką.

Do udziału w akademii na wesoło organizatorzy zaprosili przedstawicieli grona nauczycielskiego. Gwoździem programu był reaktywowany teleturniej pt: „Randka w ciemno czyli zolyty po ćmoku„. Tym razem w roli osób starających się o zaszczyt stania się tą jedną jedyną walczyły najsympatyczniejsze nauczycielki. W drugiej odsłonie turnieju o prymat walczyli nauczyciele. Interesujące pytania i błyskotliwe odpowiedzi wywołały powszechną wesołość. Imprezę na auli zwieńczyły występ wokalne przedstawicieli klas i grona pedagogicznego.

mgr Grzegorz Hajkowski