img_5376

28 listopada o godzinie 13. w sali 302 rozpoczęło się wyjątkowe spotkanie autorskie, którego bohaterką była Barbara Gruszka-Zych wybitna polska poetka, dziennikarka i reporterka, zawodowo związana z tygodnikiem „Gość Niedzielny”.

Klasopracownia geograficzna przekształcona na dwie godziny w salę spotkań gotową pomieścić blisko siedemdziesiąt osób wypełnili aktualni oraz emerytowani nauczyciele, uczniowie klas technikum, przyjaciele naszej Szkoły, a także pracownicy instytucji współpracujących. Kilka rzędów zajęła młodzież z IV LO im. M. Curie-Skłodowskiej w Chorzowie, która dotarła do naszej Szkoły pod opieką wychowawców.

Barbara Gruszka-Zych prezentując książkę „Takie piękne życie” przypomina publiczności postać zmarłego w 2013 roku wybitnego kompozytora Wojciecha Kilara. Tak było i tym razem. Światowej sławy artysta, nadzwyczaj skromny człowiek zasłużył na podziw wymagających znawców muzyki poważnej, a także uznanie wybitnych reżyserów, którzy chętnie proponowali mu współpracę. Wojciech Kilar skomponował muzykę do 170 filmów. Wytrawni kinomani uznają udział kompozytora w procesie powstawania filmu za okoliczność decydującą o randze artystycznej dzieła. Muzyka filmowa jest zaledwie składową Kilarowego opus magnum.

Barbara Gruszka-Zych urodziła się, mieszka i pracuje w Czeladzi; jednym najstarszych miast województwa śląskiego. Ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach oraz teologię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Była też stypendystką wiedeńskiej fundacji Janineum (2002) i Fundacji Jana Pawła II w Rzymie (2003). Od roku 1989 pracuje w tygodniku „Gość Niedzielny”. Współpracowała również z innymi tytułami prasowymi; w latach 2003–2006 kierowała „Działem krytyki i eseju” miesięcznika „Śląsk”. Od 1994 r. należy do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, a od 2001 r. – do Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego. Wchodzi w skład grupy literackiej Magnus Ducatus Poesis – Wielkie Księstwo Poetów.

Wdzięcznym tematem anegdot podejmowanych na spotkaniach z młodzieżą jest zagadnienie początku drogi twórczej. Debiutowała jako trzynastoletnia reportażystka w „Świecie Młodych”, przed maturą  opublikowała artykuły w czasopiśmie „Na Przełaj”. Poetycką inicjację związała z szóstą edycją głośnego projektu o nazwie: „Pokolenie, które wstępuje” Organizatorom przedsięwzięcia zależało na odnowieniu tradycji zapoczątkowanej przez najbardziej wyraziste wydarzenie literackie 1956 roku. Przełom 56 narodził się i okrzepł jako skutek zmiany politycznego paradygmatu. Odsądzano wówczas od czci osaczający poetycką wrażliwość socrealizm. Przed autorami debiutującymi w 1989 roku pojawiło się zadanie przekraczające format prywatnej dykcji; w opublikowane wówczas zbiory  wierszy zaglądano z intencją trafienia na poetycką odpowiedź tyczącą zmiany ustroju. Wbrew oczekiwaniom odnajdywano w tych wierszach silne pragnienie powrotu do intymności, rzeczywistości najbliższej, rodzinnej, dyspozycyjnej, bliskiej, prywatnej, wewnętrznej. W geście tym wyrażał się  protest przeciw ambiwalentnym podmiotom oddziaływania, czyli oficjalnej propagandzie kapitalizmu zależnego, a więc polityce kulturalnej państwa, a także dominującemu w praktyce czytelniczej przywiązaniu do brania za walor wszystkiego, co wytwarza literatura drugiego obiegu, szczególnie zaś pisarstwo emigrantów skupionych wokół Instytutu Literackiego w Paryżu oraz redakcji „Zeszytów Literackich”.  Barbara Gruszka-Zych pozostaje wierna wyborom i postanowieniom sprzed blisko trzydziestu lat; zainteresowana detalem, dowodami, poszlakami istnienia ofiaruje im uwagę, namysł i głębokie zamyślenie. Każdy poetycki temat przeprowadza przez gąszcz przeżyć prywatnych, a zatem zachowuje się odwrotnie niż sugerowałaby intuicja budzącej się wrażliwości. Bohater liryczny wierszy Barbary unika poetyki znamionujące wrażliwości dostrzegające w poezji okazję pozwalającą mówić o sobie wyłącznie znanych troskach i zazdroskach. Poetyckie „ja” tych wierszy sprawdza się w działaniu, które w najlepszych swych latach opisał nieodżałowany profesor Roman Jakobson; poezja zdaniem profesora sprowadza się do aktu bezpretensjonalnego rzutowania z osi ekwiwalencji na oś wyboru. Najlepszy wariant języka łączy się z możliwie najwyższym poziomem wyrafinowania treści. Profesor Jakobson badał relację między brzmieniami, muzycznością mowy a znaczeniami wyodrębniającymi się w akcie komunikacji. W poezji Barbary Gruszki-Zych wzmiankowanemu rzutowaniu wytyczyć trzeba inne współrzędne. Rzutowanie w tej poezji dotyczy horyzontu (dostrzeżenia) i wrażliwości, czyli recepcji. W pierwotnej asocjacji wszystko odbywa się poza słowami. Pojawiają się jako reakcja na zgrubiałość, powłóczystość, niestosowność, jaką wytworzyła  niewspółmierność sytuacji nowej z obfitością doświadczonego i zapamiętanego. Tym sposobem terytorium nowego eksploruje tradycja, wartości, konsekwencje i zapamiętałość. Wymieniony przed chwilą atrybut należy na potężnego zestawu określeń nacechowanych, a także wstydliwych. O bardziej adekwatne trudno. Tradycja podpowiada w tym miejscu potrzebę rewaloryzowania jakości semantycznie podejrzanych, inkryminowana zapamiętałość ma niewiele wspólnego z pieniactwem czy zapieczeniem; wszystko natomiast z przywiązaniem do rdzenia, kerygmatu i Jezusa Chrystusa. Mogłabym, ale nie mogę, ponieważ zaufałam Jezusowi. Stąd w poezji Barbary obecność tych, których w Ewangelii określa się mianem: najmniejszy (brat, siostra). Nawet wielcy i wysocy, potężni i nadgabarytowi, tubalni i rozlegli bohaterowie książek Barbary ukazywani są z perspektywy osobnej, niewyjściowej, pozbawionej odświętności, surowej. Każdy człowiek jest na swój sposób godzien litości i miłosierdzia. Ta prawda dociera do nas ścieżkami bezpośredniego doświadczania wymiarów typowo ludzkiej nędzy, pisarstwo Barbary nie przekształca tej prawdy w surowy kwit, to pisarstwo pyta: co dalej, jak dalej, gdzie i z kim? Samo stwierdzenie to styk wiedzy i niewiedzy, akt twórczy domaga się przeniesienia tego co wiemy, czego doświadczamy w przestrzeń realnego oddziaływania. W poezji będzie to podziw zmieszany z ostrym rozumieniem, w prozie reporterskiej: zrozumienie, empatia, współczucie.

W postaci najczystszej opisana metoda dookreślała stronice i rozdziały książki poświęconej Wojciechowi Kilarowi. Wielki kompozytor był jednym z bohaterów spotkania. Barbara opisywała kulisy serdecznych rozmów, spotkania, wspólne zamyślenia. Za każdym razem wielki artysta jaki się jako ktoś z wymiaru domowego, oswojonego, bliskiego. Jaki jest skutek tego rodzaju rekolekcji? Każdy z uczestników spotkania z Barbarą wraca z przeświadczeniem odnowienia związków z sobą dawnym, odległym, zagłuszonym bezmiarem obowiązków i innego rodzaju przywiązań. Uwalnianie więzów, które duszą i przytłaczają, otwieranie możliwości mówienia głosem pełnym to najważniejsze atrybuty i walory spotkań z Barbarą Gruszką-Zych, spotkań, podczas których nikt nie czuje się pomniejszony czy pominięty, spotkań pozostawiających wspomnienie powagi, rzeczowości oraz piękna.